// Zatracenie swojego ja

Zatracenie swojego ja


 Po 4 latach związku zaczęłam zauważać, że czegoś mi brakuje. Powolutku zaczyna brakować mi powietrza. I nawet wiem dlaczego. Jako, że ja i mój mąż bardzo się różnimy od siebie, zaczęłam interesować się jego hobby a raczej jego pracą natomiast wszystkie moje zainteresowania zniknęły. Tak bardzo chciałam być blisko męża, mieć te same hobby, że przestałam w ogóle zajmować się sobą. Dla mnie rozrywką był taniec w każdej wolnej chwili, pogaduchy z koleżankami, zainteresowanie swoją pracą, a teraz nie mam nic.
 Na taniec nie mam czasu, mąż nie znosi tańczyć. Gdy idziemy na wesele lub sylwester to zawsze siedzimy przy stoliku, mnie nosi, ale cóż. Kolejna rzecz to zerwane więzi z koleżankami. Dlaczego? Sprawa jasna, jako, że staliśmy się parą stwierdziliśmy, że będziemy spotykać się tylko z parami, nigdy sami. Teraz widzę, że to był wielki błąd. Ja siedzę w domu sama z dziećmi i nie mam z kim porozmawiać. Nie wystarcza mi wyjście do znajomych raz na miesiąc. Chcę plotkować o sprawach kobiecych, a mój mąż nie chce tego słuchać. Zresztą nie dziwię się jemu, bo jest facetem i nie obchodzą go ploty o innych kobietach lub o naszych dolegliwościach. Zaczęłam odnawiać kontakty, ale nie wiem czy to się uda. Czas jak zwykle pokaże.
 Moje zainteresowanie pracą to zawsze chciałam pracować na wysokim stanowisku w dziale, który mnie inspirował. Bardzo się tym interesowałam, teraz już to mnie nie ciągnie. Raz, że nie mam na to czasu, a dwa zaczęłam się interesować tym działem w którym pracuje mąż. Wiadomo, żeby być bliżej jego, dopasować się do niego i żebym była atrakcyjna dla niego – te same hobby – super….
 Ale przecież połączyło nas co innego, byliśmy dwoma odrębnymi jednostkami. Ja miałam inne zainteresowania, mój mąż miał swoje. Mieliśmy swoje ja, teraz czuje jakbym nie miała nic. Wolne chwile poświęcam dzieciom, mężowi, pracy, nie ma w ogóle czasu dla siebie. Jakby mnie nie było.
 Mój mąż zawsze do mnie mówił, że on nie pasuje do mnie pod względem wyglądu. Ja ubierałam się w garsonki, spódniczki i buty na wysokich obcasach, natomiast on na sportowo. Zawsze go to irytowała. Jako kochana żona zmieniłam swój styl dla niego i zaczęłam ubierać się w luźne ciuchy. Ale mam tego już dosyć. Ostatnio byłam na zakupach i kupiłam same eleganckie rzeczy. Chcę znów być sobą, chcę swoje ja.
 Mąż ma swoją pracę którą traktuje jak pasję, ma swoje hobby. Nie zabraniam mu tego, nie każe zrzec się. Muszę zmienić swoje myślenie, przestać mieć wyrzuty sumienia. Tak bardzo chce być do niego podobna, że zaczyna brakować nam przestrzeni. Czuję, że wszystko kręci się wokół mojego męża. Chciał mieć swój wymarzony samochód, wiadomo kupiliśmy. Ja zawsze chciałam mieć samochód w kolorze czerwonym. Pomimo że znowu zmieniliśmy samochody to i tak mam w innym kolorze niż chciałam, bo za drogo….
 Jeśli chodzi o wygląd to okropnie zaniedbałam się pod tym względem. Nie chodzi mi o to, że nie maluje już się, ale o ciuchy. Wszędzie dresy, luźne i wygodne ubrania. Mam dobrą wymówkę – dzieci. No bo przecież opiekuje się nimi, zawsze mnie pobrudzą i szkoda ciuchów. Tylko moja atrakcyjność jest na poziomie zero. Nie jestem w ogóle pociągająca dla mojego męża (tak mi się wydaje).
 Nie mam nawet czasu wyjść do fryzjera. Kolejny przykład, mąż uwielbia jak mam długi włosy, ja natomiast zawsze miałam krótkie. Jakie mam teraz to chyba – wiadomo – długie. Dosyć tego!
 Chciałabym mieć znowu swoje ja, chciałabym być po prostu znowu tą dziewczyna sprzed kilku lat, która dba o swój wygląd i wygodnie czuje się w krótkich spódniczkach zamiast luźnych spodni….

>>podyskutuj o felietonie na forum

Treść artykułu chroniona jest prawem autorskim, kopiowanie bez zgody autorów zabronione.

---

                                                                 

---
ubranka dla dzieci - foteliki samochodowe - Najtaniej prawo cywilne tylko u nas! - kopiarki canon - Stomatologia dziecięca Kraków zabiegi stomatologiczne specjalistów