Właśnie koleżanka urodziła synka. Tak bardzo się cieszę z tego faktu. Jest zmęczona a raczej wyczerpana, ale szczęśliwa. Wszystko ją boli. Dobrze, że zapłacili lekarzowi za poród, bo inaczej chyba by jej nie przyjęli. Tyle kobiet rodzi w lato, zresztą jak starać się o dziecko to najlepiej aby urodzić zimą, wczesną wiosną, lub późną jesienią. Wtedy chociaż są miejsca. Niestety, ale lato jest najbardziej obleganą porą na porody, a ilość miejsc w szpitalach jest ograniczona.
Dopiero teraz doceniam jak kochanego mam męża. Bo to tak jest gdy zobaczy się u kogoś złe zachowanie to wtedy wybiela się inna osoba. Mój mąż po porodzie był cały czas ze mną. Gdy urodziłam pierwszego syna przeniesiono mnie na sale po pooperacyjną. Nie mógł wejść na salę, ale stał przy oknie abym go widziała i czuwał. Nawet nie myślał aby pojechać do domu. Został w szpitalu na wszelki wypadek. Wynajął pokój do spania i pielęgniarkę dla mnie aby nade mną czuwała. Rano przenieśli mnie do drugiego pokoju, mąż ze mną był cały czas. Pomimo że był padnięty to zajmował się dzieckiem i pomagał. Pielęgniarka wynajęta na 24 godziny na dobę dopóki nie wyjdę ze szpitala. Mąż dopiero wieczorem jedzie do domu aby się wyspać, na drugi dzień już o 7 rano jest w szpitalu i wraca dopiero wieczorem i tak aż do wyjścia ze szpitala.
Pamiętam, że dostałam straszne bóle, mąż pobiegł po lekarza aby coś zaradzili temu. Pomagał mi się umyć, iść do łazienki i odpędzać gości :)
Nie wyobrażam sobie aby mój mąż w tym czasie siedział w domu albo pracował. Przecież to też jego dziecko i musi poczuć się odpowiedzialny za to. Mój mąż jest kochany. Nawet tydzień przed porodem siedział w domu, bo bał się, że mogę urodzić wcześniej. Po powrocie do domu mąż był ze mną miesiąc aby mi pomóc przy dziecku i ogarnąć cała nową sytuację.
Tak samo to wszystko wyglądało przy drugiej ciąży. Mąż był przy porodzie potem ze mną w pokoju.
Poród to ciężka sprawa i kobieta musi czuć i wiedzieć, że może polegać na facecie, że nie jest sama. Jego rola po porodzie to po prostu pomoc psychiczna dla kobiety.
Mąż po porodzie powinien pomagać kobiecie przy dziecku, przy kąpieli kobiety, zaprowadzić do łazienki itd. Niestety, ale po cesarce trudno wyprostować się jak szwy Cie ciągną. Ja jestem szczęśliwa, że mam takiego męża który opiekował się mną po porodzie i był ze mną. Co to za facet gdy kobieta rodzi a on siedzi z kolegami w domu lub po prostu w pracy. Są takie momenty gdy trzeba być razem i się wspierać. Tak właśnie jest w przypadku narodzin potomstwa.
Dziękuje Ci kochany mężu za ta wszystko.
>>podyskutuj o felietonie na forum
Treść artykułu chroniona jest prawem autorskim, kopiowanie bez zgody autorów zabronione.
O ciąży