Popołudnie, jedno dziecko śpi, drugie u dziadków. Ja piszę artykuł, mąż coś klepie na drugim komputerze.
Mówię do męża „trzeba iść po dziecko”
Mąż odpowiada „ no”
Po 15 minutach mówię „ naprawdę trzeba już po niego iść”
Mąż „ dobra”
Słyszę jak idzie dziadek
Mówię „trzeba iść po syna”
Mąż „ to ja mam iść, mów, że mam iść po niego”
Wniosek: Facetom trzeba mówić wyraźnie, bo inaczej nie zrozumieją. Dlaczego to ja muszę przerwać pisanie i biec po Malca. Zauważyłam, że wszystko co jest związane z dziećmi to ja mam robić. Mąż się nie domyśli, że mówię do niego aby coś zrobił.
Jak to mąż określił „ mów w formie rozkazującej”. Niestety, ale mam problemy w mówieniu w takiej formie. Wiem, powinnam powiedzieć w prost, ale mąż powinien już mnie na tyle znać, że wie co mam na myśli. No cóż może zbyt dużo oczekuje od faceta :)
Postaram się mówić bezpośrednio w formie rozkazującej.
Niestety, ale jak facetowi za rączkę nie pokażesz to nic nie zrobi.
>>podyskutuj o felietonie na forum
Treść artykułu chroniona jest prawem autorskim, kopiowanie bez zgody autorów zabronione.
O ciąży