No cóż, usłyszałam wczoraj takie stwierdzenie, że „mąż przecież pracuje i może być zmęczony”. Przytoczę otoczkę sytuacji o co chodziło. Mianowice trzeba było wyjść do furtki bo ktoś miał nam przywieść parę rzeczy. Oczywiście mąż lulając syna do snu, zasnął. Budzę go, że zaraz przyjadą z rzeczami i żeby je odebrał. On na to, że idzie spać. Ok poszłam sama. Kolega się pyta gdzie mąż, ja mówię, że już śpi. No i padło te okropne stwierdzenie. Cholera a co ze mną. Mam na głowie dwójkę dzieci, gotuję, prasuje, sprzątam, robię przetwory i w wolny czasie tańczę z dzieckiem lub gram w piłkę. Czy ja nie mam prawa być zmęczona. Dlaczego faceci uważają, że kobiety nic w domu nie robią. Mój mąż mówi, że mnie docenia i zdaję sobie sprawę, że ciężko pracuje w domu. Jestem ciekawa dlaczego wczoraj powiedział, że „to dziwne, że tak narzekam, że dzieciaki marudzą. Jak jestem w domu to zawsze są grzeczne”. Czyżby jednak mnie nie doceniał. Pewnie, że są grzeczne, bo widza tatę wieczorami, a mamę mają na co dzień i mogą jej po marudzić.
To takie nie sprawiedliwe. Naprawdę czasami mam już wszystko dość i nogi wchodzą w ….. No cóż może moje dzieci docenią to jak ciężko jest wychować je. Na pewno doceni to córeczka, bo pewnie też założy rodzinę i będzie miała to wszystko na głowie.
>>podyskutuj o felietonie na forum
Treść artykułu chroniona jest prawem autorskim, kopiowanie bez zgody autorów zabronione.
O ciąży